piątek, lutego 23, 2018

Pierwszy raz

Był piękny ,słoneczny ,zimowy dzień
Niebo błękitne aż miło
Wyjeżdżając niemal beztrosko z osiedla na drodze spotkałam auto... Zatrzymuję się więc zachowując odpowiedni odstęp, (akurat tego to pilnuję u siebie i innych jak jeżdżę) aż tu nagle patrzę a gość cofa!ni z tego ni z owego! Nie miałam nawet chwili pomyslec, zareagować ,ba nawet trąbnąć! Zaklęłam coś pod nosem i poczułam wielkie bum!
Wiedziałam że już po wszystkim... Gościu wyskoczył ,ja też zaczęliśmy oglądać straty na szczęście to tylko wgnieciona tablica rejestracyjna. Ale jakby nie było pierwsza stłuczka zaliczona.
Poranek pełen wrażeń.
Wieczorem oczywiście tradycyjny wylew łez... Z powodu - bez powodu.
Takie huśtawki że hej! Buuuju buju...
Pfy
Na szczęście mam pocieszycieli w domu ;-) niezawodnych!
No i tak się bujamy ...dzień za dniem leci... Byle do wiosny...

Przypomina mi się koszulka Olgi jak była w ciąży z napisem " seriously this is the last one" szukałam takiej ale nie znalazłam, ale tak się czuje ;-) serio! Serio!


środa, lutego 14, 2018

Marzy mi się balon z helem...
Może uniósł by mnie do góry...

Hipnotyzuje mnie Mela Koteluk...
Próbuje zwlec się z kanapy i zacząć działać...
Głód dobija się z brzucha więc wstanę...

Wiosno! Ja Cię już zapraszam! Mam zieloną kurtkę i kolorowy szał! Przyzywam Cię!
Możesz być wcześniej niż planujesz , przywitam Cię z otwartymi ramionami!
Jeszcze tylko ogarnę chatę i przychodź! ;-)


Robię dobrą minę 
Co mi pozostaje...
Ileż można się wkurzać i ryczeć! 

Uwaga! Wstaje z kanapy i działam 
Nie ma bólu... Zachowam go na poród! ;-)



niedziela, lutego 11, 2018

poferiowa aktualizacja

Ostatni wieczór ferii...
Dziwne uczucie choć z drugiej strony radosne...dzieci pójdą do szkoły, przedszkola, i tak naprawdę to dla mnie dopiero ferie się rozpoczną ;)












Tydzień już zapełniony po brzegi wydarzeniami , mam nadzieję, że uda się wszystko ogarnąć i przeżyć go bez nerwicy :/
Póki co czuję że głowa TAAAKA i chce już poniedziałek, żeby wpaść w nowotygoniowy rytm, zacząć działać i odhaczać poszczególne zadania.
A teraz herbatka i kocyk a chwilę potem sen... Bo jutro zaczynamy wcześnie, nie tak jak dziś..od 10;)

środa, lutego 07, 2018

Ferie których nie chciałam,ale nie były takie złe ;-)

Dobry czas za nami...
Tradycyjne ferie ,jak co roku u Babci Marysi. Na Mazurach,a jakże!
Do tego podróż... Pociągiem i Pks-em a na koniec spacer! Taka przygoda!
Pół na pół, trochę w błocie trochę w śniegu.
Przez całe ferie usłyszałam tylko jedno "nudzę się" od Zuzi, po za tym cały czas spędzony na spacerach, zabawie sióstr, zabawach z Babcią, graniu w planszówki i wiele więcej... Towarzyskie wyjście z dziewczynami miałam jedno cała bandą i raz tylko z Basią. Wszelkie potrzeby towarzyskie zapewniała im Babcia :-)

Ja - tradycyjne wypady do Olecka na łowy ciuszkowe ,i tradycyjne udało się upolować różne skarby jak np kurtki za 3 zł :-D
Czy też pierwsze ubranka dla Franka.
Także wracam do domu z satysfakcją...

Pozostało nam 3 miesiące do pojawienia się nowego członka rodziny .
Czuję że zlecą baaaardzo szybko...
Głowa pełna myśli ,obaw ,pytań i innych zagadnień.
Brzuch rosnący, w nocy dokuczający
( zwłaszcza podczas przewracania się z boku na bok) (ale już za 3 miesiące upragnione spanie na brzuchu,
 juhuuuu! :-D)
Wszyscy czekamy.
Basia chciała by przyspieszyć cały proces i czasem pyta czy Franio urodzi się już jutro :-D lecz mimo iż może bym chciała aby stało się to już ,z całą pewnością wolę poczekać do maja :-)

Cieszę się że wracamy do domu.
Dzieci miały długą przerwę w szkole/przedszkolu, a bo szkarlatyna przed feriami, teraz ferie także z radością pójdą do kolegów i koleżanek a ja z radością ponapawam się ciszą i spokojem w domu. Ah...
Już się nie mogę doczekać! ;-)










To są tylko zdjęcia z telefonu, aparatowe wrzucę po powrocie do Gdańska.



czwartek, stycznia 25, 2018

Wyjść z cienia

Dobra, przyznam się ...ostatnio miałam ciężki czas. Emocjonalnie, hormonalnie i psychicznie...
Nerwowość osiągnęła już chyba poziom krytyczny!
Emocjonalny rollercoaster , raz dobrze raz bardzo źle. Dziś jest lepiej!
Ja wiedziałam, że ta ciąża jest inna, zupełnie inaczej się czułam z dziewczynkami a zupełnie inaczej teraz. Niby fizycznie wszystko ok ale w głowie...wojna! Składam reklamację !
Na szczęście jak już się spadnie na dno to nie ma wyjścia, trzeba się odbić, otrzepać i iść w górę. No to idę ;)

Ciągnąc wątek inności ciążowej, dodam od razu , bo może nie wszyscy wiedzą, że nasze dziecko się w końcu ujawniło... tzn jego płeć. Tak! Dla odmiany będzie to SYN!
Franek (bo na tym stanęło) ma się dobrze, i często daje o sobie znać fikając kozły w moim brzuchu :)
Smakowo mogłabym jeść co chwilę kiełbaski z musztardą ;D na słodkie mnie nie ciągnie, raczej wszystko co słone. Co druga moja myśl to soczysty hamburger, a co trzecia to zapiekanka:D

DZIEKUJĘ za słowa otuchy które dostaje i PRZEPRASZAM za chwilowe zablokowanie bloga, to nie byłam ja...to hormony ;D

Mam nadzieję, że wracamy na dobre (i na złe ;))















czwartek, grudnia 28, 2017

Na półmetku

20 tydzień! Dokładnie połowa ciąży , teraz to już z górki choć jak brzuch urośnie to raczej będzie jakby pod górkę ;) nie ma co ...
Aktualnie po Świętach zostało wspomnienie i pusta lodówka oraz...przeziębienie. Kichanie, smarkanie , kaszel i w kościach łamanie.
Bujamy się po domu, inhalujemy i pijemy syrop z cebuli.
Chodzę i zbieram góry zużytych chustek higienicznych.
Byle do wiosny ;)

 Migawki przedświąteczno - świątecznie poniżej













czwartek, grudnia 21, 2017

Nie zdążyłam

...nie zrobiłam kartek , na nawet nie kupiłam i nie poszłam na pocztę. Tzn na pocztę poszłam ,ale nic mi się nie podobało i pożałowałam , że jednak nie zrobiłam tych kartek...zrobię je chyba po świętach i będą już czekać na przyszły rok ;-)

Do tego leżę z bolącym gardłem, kompletnie bez siły i z duszącym kaszlem.
Ja się tak nie bawie! :-(

Jutro jasełka u Zuzi w szkole i startujemy że świętami. Może po nocy sił mi przybędzie.

 ( Pierniki -pierwsza partia-moze nie zachwycają wyglądem ale smakiem na pewno:-D)





Aparat doczekał się jak narazie zarejestrowania zdjęć z występu przedszkolaków na Matarni,ale nie doczekał się zgrania zdjęć na komputerze. Zatem nadal zrzucam tylko z telefonu.
Może po świętach coś się pokaże.
A póki co pozdrawiam spod kocyka na kanapie, w blasku ubranej choinki ,która idealnie sprawdza się jak lampka nocna.

Chorym życzę zdrowia, zapracowanym wymarzonego urlopu, i wszystkim dobrych ,pięknych , smacznych i rodzinno - przyjacielskich świąt!