wtorek, lutego 12, 2019

Zima zima zima







Śniegu póki co nie brakuje...
Mazurskie ferie level +4 czas zacząć...

wtorek, lutego 05, 2019

nie ma lekko

Zbieram się i zbieram, żeby usiąść i coś napisać, i nie mogę...
Franek zasnął, Ela wyszła , śniadanie miło rozgościło się w brzuszku (pyszny omlet z serem , mmmmm:P) można przywitać się z gośćmi blogowymi :) WITAJCIE! :)

Ostatnio Franek był zakatarzony, gilony lały się z nosa i kaszel do tego, ale z inhalacjami po kilku dniach jak ręką odjął.
Dziewczyny się trzymają.
Więc mam nadzieję, że ze zdrowiem wejdziemy w te ferie które już za kilka dni.
Wielkie odliczanie czas zacząć!

Ostatnio trudny czas, trudny jak trudny, ciężki, męczący i wywołujący u mnie ból brzucha... a mianowicie...kłótnie dziewczynek...
Przy śniadaniu, przy obiedzie, przy kolacji, podczas wieczornej modlitwy, kłótnie o audiobooka przed snem, o książkę , o zabawkę, o kubek, talerz...można by wymieniać bez końca.
O niesprawiedliwość i o " to nie feeer" itd...
Brzuch mnie boli. Mam ochotę wyjść i walnąć się gałką śnieżną w twarz. AAAAA!!!!
Mówię, tłumaczę , rozmawiam, zabieram zabawki... Ręce czasem opadają.
Oczywiście one są kochane i potrafią się też dogadać, zorganizować i wiele rzeczy zrobić same, w tym się bawić, przygotować se jedzenie czy posprzątać, ale czasem jak zdarza im się gorszy okres , to ciężko z nimi wytrzymać.
Oh...musiałam to z siebie wyrzucić bo gniecie mnie to jak kamień w bucie :/
Wiem, że z wiekiem nie będzie łatwiej, prawdopodobnie.
Ale będę próbować. Będę rozmawiać, tłumaczyć i postaram się w tym wszystkim zachować spokój , choć nie ma lekko i nie zawsze się udaje.
Panie Boże , dopomóż ! :D

Dobrym pomysłem są też babskie wyjścia które praktykujemy czyli wyjście tylko z mamą/tatą jeden do jednego, czasem w mniejszej grupie.
Ostatnio byłyśmy z Zuzią na długo planowanym wyjściu na sushi. Jej radość...bezcenna , nie dość , że tylko my we dwie, to jeszcze pyszne sushi , pięknie podane, było cudownie. Radość na maxa i dla niej i dla mnie

Franio z pełzania płynnie przeszedł w raczkowanie co mnie cieszy . Stał się też bardziej ostrożny podczas stania przy meblach, bardziej się asekuruje, a jak upada to na pupę, a nie jak wcześniej , że leciał na głowę i krzyku było co nie miara.
Także powolutku idziemy do przodu.

Przygotowania do pierwszej Komunii Świętej trwają, maj coraz bliżej, choć patrząc na śnieg za oknem wydaje się , że do tej Komunii są lata świetlne, ale wiem, wiem, że to zleci i zaraz będzie ten wielki dzień.














sobota, stycznia 19, 2019

Chwilowa cisza


(dwa powyższe zdjęcia autorstwa Andrzeja , chrzestnego naszego Franka)
















czwartek, stycznia 10, 2019

Ktoś mi powiedział, że codziennie zagląda na bloga , z myślą że może są nowe wpisy i zdejcia ... Zatem z myślą o tym Ktosiu :-)
Kilka fotek z dziś.





Niewyspanie i zmęczenie czasem sięga sufitu!
Marzyłam tylko o tym aby ok 18 Franek zasnął a ja razem z nim. Udało się. Takie doładowanie daje siłę na wieczór.
Wyjatkowo udało się też wcześniej zagonić dzieci do łóżek więc wieczorna cisza zapanowała wcześniej niż zwykle.
Gooood!
Nie wiem czy też tak macie ,ale jak dzieci zasną , to nawet jak jesteśmy bardzo zmęczeni , wstępują w nas jakieś nowe siły ;-) Magia!

środa, stycznia 09, 2019

Noworoczny power i migrena

Noworoczny power przeczuwałam w końcowce grudnia. Wiedziałam to , że ze styczniem wstąpią we mnie nowe siły! I tak się stało:-D jest moc! Zrobiłabym wszystkie możliwe porządki ...ale Jegomość syn wstaje przy meblach i nie raz zdarza mu się wywrócić , więc oczy dookoła głowy... Obkładamy go poduszkami żeby się nam zbytnio nie uszkodził;-) i jest ok.
Także działam jak mogę , ale noworoczny bałagan mam jak trza i staram się z nim walczyć na wszelkie sposoby :-) może do wiosny się uda ;-)

Ten tydzień wyjątkowy... Każdy dzień ma w sobie jakieś niezwykłości.. Wczoraj było zdjęcie szwów z kolana Zosi. Bała się bardzo. A ja razem z nią. Wizyta przebiegła szybko a Zosia była zdziwiona kiedy pani wyjęła jej pierwszy szew . Wcale nie bolało. No może raz. Także strach miał wielkie oczy ale na szczęście już po wszystkim
Basia wczoraj miała bal przebierańców, wystąpiła w swojej sukni ( nasza ostatnia zdobycz , z ciucha za 6 zł!!!! Zosią ją znalazła) A dziś przychodzi do nas koleżanka Zosi . Też Zosia.
Jutro Zuza jedzie do teatru z klasą .
Tydzień jak kalendarz adwentowy. Codziennie coś ciekawego :-)
A i weekend kryje w sobie niespodzianki.
Jedna na każdy dzień . Także łuhu! :-)

Niepokoją mnie moje ostatnie stany migrenowe , w niedzielę umierałam cały dzień. Wczoraj pod wieczór.
Czas zrobić jakieś badania bo takich waracji jeszcze nie przerabiałam:-/



Na koniec spóźnione kocykowe z 7 miesiaca, a tu już za rogiem 8 miesiąc

środa, stycznia 02, 2019

No to Go mamy!

Przyszedł szybciej niż myślałam, zdaje się jakby dopiero co świętowaliśmy Sylwestra 2017 , z Frankiem w brzuchu, a tu proszę... Już za nami 2018 i pierwsza noc Sylwestrowa Franka !
Przetrwał całą! Zasnął 23.55 :)
Basia padła 10 min przed północą , a Zuzka i Zosia doczekały północy . Ledwo co, ale doczekały :)
Sylwester z gilami za nami! :D
Były tańce i światła , beza na wypasie (z borówkami, kajmakiem , bitą śmietaną z mascarpone i czekoladą! ) i  fajna zabawa naszej szóstki.
To była naprawdę udana noc ...A jak mawiają...jaki Sylwester taki cały rok, czyli zapowiada się całkiem nieźle ;)














Dziś wróciła zima, co bardzo ucieszyło dziewczyny.
Poranna pobudka nie była łatwa .
Po tej świątecznej przerwie godziny spania się nam mocno rozregulowały.
Pora wrócić na stare tory .
A kolejnym punktem wyczekiwania są ferie zimowe w lutym.

Z nadzieją, że nasze zdrowie się nieco ustabilizuje, i będą większe przerwy między chorobami wchodzę w ten nowy rok.
Będzie dobrze! :) tego się się będę trzymać ;)