sobota, września 16, 2006

Marzenia się spełniają!


Udało się!! Skończylismy remont naszego domku! Co niektóży wiedzą, że zmagalismy się z nim już ponad miesiąc ale udało się w końcu zwycięzyć tę nierówną walkę. Wszystko zaczęło się od marzenia... Katarzynka wysniła białe wnętrze naszego skromnego mieszkanka. Do tej pory sciany pozostawały w stanie w jakim zostawił je murarz i było tak przez długi czas z powodu braku PLN. Gdy Kasia postanowiła wyjachac na tyg. urlop do rodziny Piotrek wymyslił, że po powrocie będzie miała niespodziankę - spełni jej marzenie. Niestety okazało się, że pierwszy tydzień prac to dopiero początek - sił i czasu po pracy regularnej nie było za dużo. Musielismy nawzajem wciąż się pocieszać, pesymizm czasami brał górę i u Kasi i u Piotrka ale druga osoba zawsze w takiej sytułacji wspierała pierwszą przekazując jej swoje pokłady optymizmu, które chyba z miłosci wyrastały nagle jak na zamówienie: "...zobaczysz, że będzie dobrze będziesz robił robił i nagle patrzysz a tu już zrobione!"


Sukces został zwieńczony odwiedzinami mamy Kasi, która była pod wrażeniem efektu naszego wyczynu i okolicą, którą coddziennie możemy podziwiać. Ale, co jest bardzo ważne, nie dalibysmy rady bez pomocy naszych bliskich, dlatego chcielibysmy z calego serca podziękować:

1. Tacie Piotrka Romkowi Dobrzańskiemu za elektrykę, gipsowanie i nieustanną walkę z babolami.
2. Mamie Piotrka Hannie Dudzie za różne próby motywacji nas do pracy i wielkie sprzątanie, w którym cały nasz dobytek wyladował na trawniku.
3. Naszmu Przyjacielowi Łukaszowi Wojtczakowi wraz z narzyczoną za wsparcie i pomoc w pierwszej fazie prac.
4. Naszemu Przyjacielowi Jurkowi Skibie za pomoc w wielkim sprzataniu, wożeniu materiałów i zadbaniu o wspaniały posiłek po dniu ciężkiej pracy.


"Szczęsliwym jest dom, który gosci przyjaciela"



Po za tym planujemy wyjaz do Krakowa na 2-3 dni spedzić trochę czasu z sobą w klimacie tego pięknego miasta. Teraz niestety rzadko kiedy mamy okazje spędzić razem jeden cały dzień - Kasia czesto pracuje w sob i niedziele. Dla Piotrka nadchodzi czas studiów - to już ostatni rok; Kasia stara się przezwycieżać trudnosci w pracy - zdobywa doswiadczenie.

piątek, czerwca 16, 2006


Po obejrzeniu filmu "Posejdon" postanowilismy sami przeżyć morską przygodę i zaokrętowalismy się na prom do Szwecji. I mimo iż fala tsunami nie zalała pokładu i tak było ciekawie. Choć na mazurach w rodzinnej krainie Kasi jest jezioro, z którego srodka nie widać brzegu to jednak kontakt z ogromem morskiej przestrzeni wprawiał w zachwyt i podniecenie. Na pokładzie dyskoteka, Polska przegrała z Niemcami 0:1, a my przegralismy 50 zł w kasynie (na poczatku sporo wygralismy ale jako laicy nie wycofalismy sie w porę :)). Mielismy okazje podziwiać gdyński port w swietle zachodzacego slońca i szwecki w Karlskromie o poranku. Wycieczka niedługa (24h) jednak przynosła niezapomniane wrażenia a kołysało nas jeszcze po powrocie do domu.

czwartek, maja 18, 2006

"Niech nasza nadzeija bedzie wieksza od wszystkiego, co tej nadzieji się mozże sprzeciwiać. Niech nasza droga będzie wspólna." kochanemu Piotrusiowi - Kasia. Z taka dedykacją książka ks. Józefa Tischnera "Etyka Solidarnosci" trafiła w moje ręce. Nadchodzi czas czytania, nauki ale i pisania bo oto trzeba będzie uwieńczyć studia filozoficzne pracą magisterską. Jeszcze tylko rok. Kasia zrezygnowała z pracy w restauracji w Gdańsku na rzecz lepiej płanej i bliżej usytuowanego miejsca pracy, które spodziewamy znaleźć niebawem. Piotr natomiast od czerwca pracuje na pełen etat (8h) z czego jest zadowolony :). Czas wolny uprzyjemniamy sobie sadząc warzywka w naszym małym warzywniaku, gdzie własnie kiełkują szczypiorki i koper, rzodkiewki jeszcze pod glebą.