piątek, sierpnia 20, 2010

ostatnie dni...

:) wieczorne buszowanie po lodówce :P (a po lewej niedokończona akcja"pierogi" . Kasia ostatnio na potęgę robi pyszne pierogi ruskie! Częstujemy nimi każdego gościa który nas odwiedzi. Jeśli masz smaka -zapraszamy:))
Nasz Zbyszek odbywa rekonwalescencję, biedak jest nieuleczalnie chory i staramy się mu jakoś umilić te ostatnie chwile. Miejmy nadzieję, że jeszcze trochę sobie pożyje, że wróci mu energia i apetyt...
Brzuszek wypina się z każdym dniem coraz bardziej, co przypomina nam o tym, że do porodu zostały już tylko 2 miesiące (planowo 2 miesiące, oby Zuzia też trzymała się tego planu, i nie chciała wyjść szybciej:))
Remont nadal trwa... Jeden z wykonawców zapadł się pod ziemię, i nie ma z nim kontaktu, ale na szczęście znaleźliśmy nowego pana, który wykona nam kafelkowanie łazienki, zacznie od początku września. Miejmy nadzieję, że tak jak powiedział, zrobi to w 5 dni i będziemy mieli już łazienkę jak ta lala:)
Dla umilenia sobie tych ciężkich remontowych czasów poszliśmy do fryzjera:)
Obcięliśmy się oboje na krótko. Trzeba sobie jakoś poprawiać ten humor :)

Od dziś zaczyna się weekend. Piotrek trochę odpocznie od pracy , Kasia zajmie się lepieniem pierogów(ruskie! bardzo dobre) i jakoś tak ten sierpień dobiega końca... Nie możemy się już doczekać remontowego końca i początku dla naszego nowego domu i nowej rodziny - już jako mama, tata i dziecko :) Czas leci, i pewnie Ci co mają już dzieci,powiedzą, że te dwa miesiące zlecą bardzo szybko! Miejmy nadzieję, że uda nam się ze wszystkim zdążyć na powitanie Malutkiej.
Trzymajcie kciuki :)

piątek, sierpnia 13, 2010

brzucholek


Brzuszek rośnie, remont stoi-trochę nas to niepokoi...

czwartek, sierpnia 05, 2010

Mama z żelaza

Jak niektórzy z was może wiedzą, w tym roku (i miesiącu) przypada 30 rocznica podpisania porozumień sierpniowych, które były początkiem obalenia komunizmu w Polsce. Chcielibyśmy się pochwalić, że ta rewolucja zwracająca wolność narodowi odbyła się nie bez udziału naszej rodziny. Mowa tu o Hani naszej bohaterskiej mamie.

Hania pracowała w Zespole Opieki Zdrowotnej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Gdańsku mieszczącego się na ulicy Świerczewskiego

Sierpień’80, jaki pamięta Hania – mama Piotrka

Po tym jak do szpitala dotarła informacja, że stoczniowcy rozpoczęli strajk Hania udała się do bramy stoczni. Została wpuszczona i została reprezentantką swojego zakładu pracy w MZK. Po czym codziennie zamiast do pracy jeździła na Stocznię. Natomiast po 22-giej Roman (ś.p. tata Piotrka) odbierał ją, żeby ochronić przed bezpieką. Trwało to do momentu podpisania porozumień strajkowych (21 x TAK), na których Hania również byłą obecna. Podczas układania telegramu do przedstawicieli rządu Hania uświadomiła sobie, że czegoś w nim brakuje i udała się z tym Lecha Wałęsy. Przewodniczący pocałował ją w rękę, Hania z przejęciem opowiedziała, o co chodzi. Wałęsa ponownie pocałował ją w rękę i powiedział, żeby się nie martwiła, że wszystko dobrze napiszą :)

Potem trwała walka w zakładzie o spełnianie zagwarantowanych przez porozumienia postulaty. (np. wolne soboty, nadgodziny). Hania pamięta, że ludzie zajęci bardziej byli zajęci swoimi sprawami i nie chcieli się angażować. W sobotę tylko Hania nie przyszła do pracy. Szef poklepał ją tylko po ramieniu z uśmiechem i pobłażliwością, mimo że groziło jej za to zwolnienie z pracy. Nikt nie wierzył, że komunę można obalić, w zakładzie mówili Hani tylko: „nie bądź głupia, stracisz pracę i nigdzie cię już nie zatrudnią”.

Na koniec warto wspomnieć ciekawostkę, że mama została uwieczniona w filmie, kręconym jeszcze "na gorąco" opowiadającym o tych wydarzeniach. W "Człowieku z żelaza" Andrzeja Wajdy do odgrywania roli statystów zostały zaproszone osoby, które faktycznie były na stoczni i brały udział w kluczowych wydarzeniach. Mama zaproszenie przyjęła i możemy zobaczyć ją przez kilka chwil w jednej z ostatnich scen filmu.