sobota, kwietnia 30, 2011

Długo wyczekiwane Święta...

Nareszcie doczekaliśmy się wyjazdu na mazury i Świąt Wielkanocnych!
Planowy wyjazd o świcie odbył się w końcu o godzinie 10.00 :) Spakowani, zwarci i gotowi zrobiliśmy jeszcze tradycyjną sesję przed wyjazdową i w drogę!Prababcia była bardzo szczęśliwa i niezwykle wzruszona, że mogła zobaczyć swoją najmłodszą prawnuczkę
Pogoda była super! Mazurskie lato! Pomogłam mamie podlać warzywa w namiocie. Oby wyrosło z tego coś dobrego ;)
Zuzia chilloutowała na hamaku :)
Odwiedziny u Ewy


Olecko było pozycją obowiązkową w naszym planie wyjazdu. Byliśmy w parku i nad jeziorem...na pomoście gdzie się poznaliśmy w 2005 roku. Zuzia nie mogła z nami tego po przeżywać, bo przespała większość wycieczki, ale jeszcze wszystko przed nią :)



Rodzinna sesja w ogródku :) Są wszyscy!
Coroczne malowanie jaj! Wielki Piątek, wieczór, kuchnia, palnik z gazem, wosk i jedziemy. Tata nauczył mnie malować jajka, zawsze malowaliśmy je razem. Teraz do rzeszy malowaczy jaj dołączył Piotrek! Zuzię też nauczymy, niech tylko podrośnie ;)



Wuj Tomas!

...i szaleństwa na hamaku! Dziadek bujał, tata cykał fotki


Obieranie chrzanu ! Piotrek dzielnie siedział i "rzeźbi"... Chrzanik wyszedł bardzo smaczny.

I już Wielkanocne sniadanie


wizyta u Mamy Chrzestnej Zuzi - Weroniki . Dziękujemy za zająca :)


...i to koniec mazurskich wojaży. Pewnie jeszcze nie raz tam nas zaniesie, ale na razie nie wiemy kiedy. Póki co Piotrek jeszcze ma urlop więc korzystamy z wolnego. W Gdańsku niestety niskie temperatury jak na maj:/ ale nic to! Damy radę! Nie takie warunki się przetrwało.

wtorek, kwietnia 19, 2011

Komu w drogę...

U nas w domu już po wielkanocnych porządkach. Zostało tylko dopilnować, żeby ten ład trwał i spakować torby na wyjazd. A wyjazd już za 3 dni!!!
W piątek skoro świt ruszamy w trasę Malbork-Ostróda-Olsztyn-Giżycko-Olecko-Stożne.
W imieniu Zuzi dziękujemy Werce i Patrykowi za śliczną wesołą kartkę z okazji pół roku naszej żabolki :) :***

sobota, kwietnia 16, 2011

Pół roku

HEEEJ! TO JA ~ ZUZIA! DZIŚ SKOŃCZYŁAM PÓŁ ROKU :)




Te pół roku było nie zwykle!
Przede wszystkim nasze dotychczasowe życie przekręciło się o 180 stopni!
Zuzia je zmieniła! Wczoraj spróbowaliśmy sobie przypomnieć jak to było bez Niej... i stwierdziliśmy, że dziwnie! Wydaje się jakby była z nami dłużej niż pół roku. Dziękujemy Bogu i sobie nawzajem że jest z nami:) Nasz mały - wielki Skarb!
Wniosła w nasze życie sens, wiele szczęścia i radości, nieprzespane noce :) ...jest pięknie! Zuzanna ma już prawie 8 kg, jest zdrowa i radosna. Na razie "raczkuje" do tyłu, jak na raka przystało:) jest bardzo radosna i pełna energii.
...i kochamy Ją przeogromnie:):)

czwartek, kwietnia 14, 2011

Szpital zamknięty !

Okres chorób dzięki Bogu już za nami! Uff... było minęło, i mamy nadzieję, że już nie wróci.
Piotrek od dziś wraca do pracy, a my z Zuzką znowu same od 7.30 do 16.30 :) Trzeba będzie se jakoś ten czas wypełnić. Zapowiadają słońce, więc pewnie zaczniemy chodzić na spacerki. Juhu!

Za nami też pierwsze posiłki Zuzi. Marchewka , jabłuszko i soczek ! Wykrzywiała się buźka od tych witaminek, że hej!

...do nowych posiłków doszła też nowa umiejętność - zjadania sobie nogi :)
Wczoraj odwiedziła nas Monia. Zajęła się Zuzią, ja zrobiłam obiad, a Piotrek porządki w ogródku. Zwieńczeniem tej wizyty była pizza! Przyjechał też Grześ i w miłym towarzystwie skonsumowaliśmy nasze pyszne dzieło!

Za 7 dni pakowanie, za 8 dni w drogę! Plany na ten czas przedświąteczny obszerne. Wizyta u kuzyna w Malborku, może morze i zaczęte już porządki w domu i gdzie się da.
Niech ten czas szybko zleci i już bądźmy na tych mazurach!!! :)

czwartek, kwietnia 07, 2011

Choróbsk ciąg dalszy...


Szpital - jak to Madzia powiedziała! Bez kitu szpital!Szpital na peryferiach...
Zuzia powoli zmierza ku lepszemu, za to Piotrek się rozłożył. Ja póki co jeszcze się trzymam, i mam nadzieję, że tak pozostanie! Kto to ogarnie jak i ja odpadnę z sił? aj don't noł!
Póki co jutro kontrola lekarska z Zuzanną. Trzymajcie kciuki! Oby było lepiej!
Ja czosnek na noc i pod kołderkę! Może jak zjem czosnek to choroba przyjdzie, poczuje ten "zapach" i se pójdzie :) Oby tak było ! hihi
Plecy mnie bolą... Witki mi opadły...Spać się chce...Idę.

P.s. Wkrótce mamy zamiar odpalić blog kulinarny, taki tylko mój, z moim pichceniem, przepisami i zdjęciami dań. Jak ruszy- dam znać :)