niedziela, sierpnia 28, 2011

Wakacyjne ostatki

No dobra! Kolejny tydzień za nami. Ten był pełen wrażeń, bo się sporo działo.
Czasu było ciągle brakowało! i w końcu słonko przygrzało! :)
Jakby rymów było mało, w nocy dziś ostro lało!
Ale dość już słów... Czas na zdjęcia znów!

Nad jeziorkiem w Otominie

Nad morzem. Pusta plaża w Sobieszewie.

Piaskowa mina:)
...i kupa śmiechu :D
Początki budowli zamku
i zamek gotów! Kolorowe nakretki po napojach na podium czyli wyniki gry w kapsle! Patryk wygrał. Drugi Piotrek. Trzecia Werka. Czwarta Kasia. Piąta Monia :)
Chwila przed snem

... i chwila snu :)
Pamiątkowe pozowane na koniec :)
To był wyjątkowy dzień! Dziękujemy Wam:******
Plażowanie dzień drugi. Sopot.
A tu zaległe zdjęcia z poprzedniego tygodnia (Kłodno)
Justa i Łuki wkrótce poznają swego synka:) który tymczasem jeszcze siedzi w brzuszku. Rozwiązanie tuż tuż! Trzymamy kciuki i czekamy na potomka! Zuzia będzie się miała kolejnego kolegę.


(3 ostatnie zdjęcia wykonał Łukasz Suprun)
Dzięki Łuki!

A wracając do usypiania Zuzi . . . Nasz "super" plan poszedł w odstawkę. Serce rodziców nie wytrzymalo długotrwałego płaczu dziecka, więc postanowiliśmy wrócić do starych metod. Ostatnio Zuzia zasnęła leżąc w łóżeczku a ja głaskałam ją po pleckach.
Drastycznym metodom mówimy NIE. Zdecydowane nie!
Będziemy nosić, przytulać, ululać. W końcu to nasze dziecko :) i chcemy, by było radosne, a nie z krokodylimi łzami na policzkach.
Jeśli znacie jakieś niezawodne metody usypiania maluchów to dajcie znać.

niedziela, sierpnia 21, 2011

Besty, Otomin i samodzielne zasypianie

To był bardzo udany dzień!
Wizyta u naszych the Bestów - pyszne krokiety zrobione przez mistrza kuchni Grzesia:) , ponowne spotkanie z Michasią(Zuzia była zachwycona spotkaniem ze swoją młodszą koleżanką!), wyprawa do Otomina nad jeziorko...a KUKU !

szaleństwo! szaleństwo!


Ekipa wycieczkowa
Pogoda była dziś łaskawa! Słońce i ciepłość, której tak dawno nie było, a jeszcze wczoraj chmury i wichury. Dzięki!
3 nogi

HEJ! To ja, Zuzia . Od dwóch wieczorów zasypiam samodzielnie w łóżeczku.
Wczoraj trwało to godzinę zanim na dobre odpłynęłam, przez godzinę płakałam snując się po swoim łóżeczku i błagając o to, aby rodzice wzięli mnie na ręce. Brali mnie kilka razy, ale jak zasypiałam w ramionach mamy lub taty, to w momencie odłożenia do łóżeczka budziłam się.
Cierpliwość rodziców też ma swoje granice...
W końcu zasnęłam. Sama! Bez noszenia.
Dziś z kolei zasnęłam już po 15 minutach! Płakałam mniej intensywniej niż wczoraj i ... przysnęłam na klęczkach trzymając się szczebelek i opierając o nie główkę. Mama przyszła mnie położyć i przebudziłam się na chwilę, ale zaraz potem zasnęłam na brzuszku.
Kolejny sukces! :)
Mama nie zrobiła zdjęcia tej śmiesznej pozycji mojego snu, bo nie chciała mnie obudzić, ale musicie jej uwierzyć na słowo, wyglądałam rozbrajająco!
A dziś w kościele ( a raczej przed kościołem, bo marudziłam i musieliśmy wyjść na zewnątrz) zaczęłam chodzić za jedną rączkę - bo do tej pory chodziłam jak trzymano mnie za obie rączki. Zwykle jak mama lub tata brali mnie za jedną rączkę to siadałam, ze strachu że upadnę, po prostu jestem ostrożna :) , ale dziś poszłam na całość, i pozwoliłam się mamie prowadzić za jedną rękę. Trochę nieśmiało i powoli, ale udało się ! Jupi! i było nawet fajnie :)

wtorek, sierpnia 16, 2011

Kaszuby

W niedzielne popołudnie wybraliśmy się na Kaszuby nad jezioro i domek do znajomych.
Miejsce - pierwsza klasa! Okolice jeziorne wyglądały zupełnie jak na mazurach!
Można było o wszystkim zapomnieć, albo wręcz przeciwnie - wszystko sobie przypomnieć.
Magiczne miejsce...
Zuzia jako prawdziwy rasowy członek ekipy grillującej :)
Idziemy nad wooodę!
...a tu już w wodzie
były przymiarki do roweru wodnego....
...i pierwsza kąpiel w jeziorze!

...i głupie miny :P Justa , Łuki - dziękujemy za wprowadzenie nas w ten fantastyczny klimat Kaszub. Było super!
Oby częściej! :)


sobota, sierpnia 13, 2011

Poznawanie nowych przyjaciół ciąg dalszy...

Dziś Zuzinka(i my!) poznała swoją zupełnie nową ( bo zaledwie 4 -tygodniową :)) koleżankę Michasię.
Rodzicom małej piękności dziękujemy za miłe przyjęcie i pyszne muffinki :)
Michasia bacznie przyglądała się temu co dzieje się dookoła...
...a Zuzia wypróbowała zabawki swej nowej koleżanki, czy aby na pewno są ok.dinozaur przypadł jej do gustu i zaczęła go ujeżdżać :)
video
...a potem zapoznała się bliżej z fajową dżdżownicą :)

"ale ta Michaśka ma superandzkie zabawki! muszę poprosić rodziców, żeby mi też takie kupili"
A mama odświeżała wspomnienia , jak to było kiedy Zuzia była takim kruszonem :)
Wspomnienie przeszłości...
...i plany na przyszłość :)
Dziękujemy serdecznie za miłe spotkanie! I serdecznie zapraszamy do nas!

czwartek, sierpnia 11, 2011

Jesienny sierpień

Za oknem hula wiatr. Ciemne chmury zasnuły niebo i wyjazdowy weekend stoi pod znakiem zapytania! Ale nie damy się brzydkiej pogodzie! Będziemy się ciepło ubierać w kolorowe ciuchy i dobry nastrój i damy radę :)
Poniżej zdjęcia z wczorajszego spaceru. Garderoba jak na sierpień nietypowa, co nie?!:)Naszą "szarą " codzienność przerywa od czasu do czasu wizyta jakiejś Cioci :)
Ostatnio była Monia , zajęła się Zuzanką a ja mogłam trochę posprzątać w spokoju :)
A kilka dni temu była Madzia, która też zajęła się dzielnie małą ,a ja mogłam przygotować obiad.
Dzięki dziewczyny! :***

niedziela, sierpnia 07, 2011

bezludna wyspa

W piątek wieczorem zapakowaliśmy się i ruszyliśmy na Wyspę Sobieszewską do mamy Piotrka na rodzinny weekend.Zuzia od razu polubiła się z Tadziem
Mama nas cudnie ugościła i serwowała różne pyszności
Pogoda dopisała więc większość czasu spędziliśmy w ogrodzie.
Tu z Babcią Hanią

a Zuzinka zapoznała nowych kolegów
...a także stała się damą w kapeluszu :)
To był upalny dzień, "strój Ewy" był wystarczający :)

Na tarasie z Prababcią
A tu już sobotni wypad nad morze. Sobota. Sierpień. Plaża pusta! Takie miejsca lubimy :)

Woda w morzu była super-ciepła. Ta kąpiel dodała energii!



Super weekend dobiegł końca. Było wesoło, rodzinnie i beztrosko!
Zuzince wyrasta kolejny ząbek. Będzie miała komplet na dole :)
Przed nami kolejny tydzień pracy i domowych zmagań.
Oby starczyło nam sił na wszystko, bo czasem to aż plecy bolą :P

A na koniec film z plaży na dowód, że na prawdę było bezludnie :)
video