środa, grudnia 28, 2011

Święta , Święta i po Świętach...

Zacznę od tego, że Zuzia chodzi na całego!
Jak przyjechaliśmy na mazury to się rozkręciła ze swoim samodzielnym chodzeniem. Do tej pory chodziła dużo przy meblach oraz robiła kilka kroków i siadała, lub padała, a teraz... łohoho, nic jej nie zatrzyma, chodzi i się z tego cieszy, a my jeszcze bardziej! Duma, że hej! :)
W końcu chodzimy!Trwało to rok , 2 miesiące i 10 dni i w końcu chodzi na maxa :) Alleluja!
Zuzia skręca z wujkiem piłkarzyki

Wypróbowywanie prezentów od Mikołaja, Zuzia swój pojazd a Tomek piłkarzyki (razem z Zuzią ) Mała ciągle zabierała nam piłeczki do gry :)
A tu poranek przy śniadaniu , Zuzia z wujkiem i kisiel :)
Święta jak zwykle zwykle zleciały ZA SZYBKO. Ale! udało nam się wypocząć! Wyspaliśmy się, dziadkowie i wujek wybawili się z naszym dzieckiem, więc w zasadzie na nas spadło tylko usypianie, także super!
Święta były bardzo rodzinne i wesołe. Brakowało tylko śniegu :/
Podczas pasterki Piotrek niósł dary do ołtarza razem z siostrami Weroniki. Wrócił cały dumny i uśmiechnięty :) Pasterka bardzo miła, ksiądz na koniec poczęstował wszystkich opłatkiem i można się było podzielić z sąsiadami.
Plany na najbliższy czas...Sylwester. Który spędzamy w domu z Doris , Krzyśkiem i Oliwką.
Ale o tym w swoim czasie :)
Wesołego po Świętach! :*

poniedziałek, grudnia 19, 2011

Wigilia u Dawidów

Wczoraj gościliśmy się na spotkaniu Wigilijnym u Emilki, Dawida i Michasi, czyli potocznie mówiąc - u Dawidów :)
To takie corocznie spotkanie znajomych , każdy przynosi po Wigilijnym daniu , jest choinka, z głośnika lecą kolędy i jest wesoło, miło i pysznie! Jedzenie było fantastyczne! Dania Wigilijne, w sumie postne a smakiem podchodziły do samego nieba! Sakiewki z ciasta francuskiego ze szpinakiem i ryba - OBŁĘD! muszę zdobyć przepis i sama wypróbować w domu. Pierogi i śledzie mmmmm... z resztą długo by wymieniać... Było super i dziękujemy! Miało nas w sumie tam nie być, bo ja powinnam już siedzieć na mazurach, ale po interwencji gospodyni jednak zdecydowaliśmy się pojechać :) i warto było! DZIĘ KU JE MY :) :) :)

A dziś urodziny mojej Babci Marysi - 88! To dopiero wiek...Babcia opowiadała mi wielokrotnie swoją historię z czasów II wojny światowej, jak poznała dziadka , eh co to były za perypetie... Można by książkę napisać. Ja lubię opowieści o miłości, i ta właśnie taka jest... Nasza historia z Piotrkiem w sumie też mogłaby być inspiracją do opowiadania o miłości... Widać to u nas rodzinne :)(zdjęcie z kwietnia 2011, Babcia Marysia z łysą Zuzią :) )
Miłego dnia :*

sobota, grudnia 17, 2011

Uziemione

Dzisiejszy wyjazd nie wypalił. Tzn wyjechaliśmy , ale nie dotarliśmy do celu :(
Przy wyjeździe z Gdańska mieliśmy stłuczkę i auto musiało zostać odholowane do warsztatu. Tato i Brat wrócili do domu pociągiem. Na szczęście nic się nikomu nie stało. Tyle że wyjazd i cały plan wziął w łeb! Szkoda, każdy na niego czekał, i my i Babcia ... eh...no cóż, widać tak miało być. Dobrze, że wszyscy jesteśmy cali i zdrowi. Wyjazd przesunięty zatem na 23 grudnia. Smutno :(

poniedziałek, grudnia 12, 2011

Zawieszone gdzieś w powietrzu

Śniadanko z rodzicami , przy stole czuję się już taaaka dorosła :)
Święta wiszą gdzieś w powietrzu, w najbliższą sobotę wyjazd na mazury, a w tym tygodniu jeszcze lekarze - ginekolog, szczepienie Zuzi...i byle do soboty!
Nasza mała coraz odważniej i coraz częściej robi postępy chodzeniowe. Kroków coraz więcej i coraz dłuższe dystanse. Super! Wdaje się też z nami w domowe dyskusje, ona po swojemu, my po swojemu, jakoś się można dogadać :)
Mi od poniedziałku nic się nie chce! W dodatku łapie mnie chyba jakieś przeziębienie. Matko! jeszcze tego mi brakuje :]
A po za tym raczej wszystko w normie...

środa, grudnia 07, 2011

Mikołajki

Mikołajkowe spotkanie rodzinne się udało, co tu dużo pisać :)
Mikołaj nas odwiedził! Atmosfera rodzinno-świąteczna dopisała i było wesoło. a w dzień Zuzia znalazła kartoniki od Carcassonne i miała frajdę :)
Tata rozłożył choinkę. Dla Zuzki to coś nowego, zeszłorocznej choinki pewnie nie pamięta...


a to nowo nabyta umiejętność - tulenie misia :)




Zuzia polubiła Dorę , a Dora polubiła Zuziowe klocki , które z namiętnością gryzła na kanapie :)
a tu pierwsza w życiu kostka czekolady! Gorzka , 70 %. mmmm pycha! :)
Dziękujemy całej Rodzince za zgranie, pyszne potrawy i miłą atmosferę.
Poczułam się , jakby to już były Święta... :)

poniedziałek, grudnia 05, 2011

Mamy aparat!

Z tego tu miejsca dziękujemy serdecznie Doris, która była tak doobra i zechciała nam pożyczyć swój aparat! Dzięki kochana! Ratujesz nasze blogowe życie ;)

No i wrzucamy kilka zdjęć z niedzielnego śniadania naszego zębolka :)
a tu już wieczorne zabawy :)
W tym tygodniu na kilka dni odwiedziła nas też Werka, Chrzestna Zuzanny, więc miałyśmy miłe towarzystwo. W dzień zajmowanie się domem i dzieckiem, wieczorem atak na sklepy, który w okresie przedświątecznym jest niezwykle wyczerpujący! Makabra! Nie polecam!
W przyszłym roku kupuję prezenty w lipcu! Słowo! 8)
Nic, lecę lepić uszka do barszczu bo jutro mamy rodzinną Gdańską Wigilię, z racji tego, że na święta jedziemy na mazury.