środa, stycznia 25, 2012

choróbsko, że hoho!


Szczęście w nieszczęściu, że tylko na mnie padło to choróbsko okrutne. Uszy mam zatkane, nos tez, gardło zawalone, w głowie szumi, boleć też boli, do tego ogólne osłabienie i załamka.
Apteczka zaopatrzona w cytrusy, własnoręcznie zrobiony syrop z cebuli, herbaty z miodem, czosnek i psikadło do gardła i nosa, tylko tyle mogę brać w ciąży, albo aż.
Na razie nie wiele to wszystko pomaga, nos jak zatkany był tak jest, w głowie jak szumiało tak szumi :] Klops! Apetytu brak.
Zaletą kataru jest to, że podczas zmieniania pieluchy Zuzi - nic nie czuję :) więc jakiś plus choroby jest. No i to, że mąż został dziś z nami w domu, bo sama bym se dziś nie poradziła .
Tatuś był z Bąblem na spacerze, taka dziś piękna pogoda, że trzeba to było wykorzystać.

niedziela, stycznia 22, 2012

Weeknd u Babci Hani

Zaczęło się spokojnie, ale potem był płacz i łzy, Zuzia miała swój zły dzień. Każdemu się zdarza.

...były też wesołe chwile :) ...i w końcu odlot w samochodzie
Potem wizyta u Babci Romy i zarazem prababci
...a tu już wieczorne szaleństwo kąpielowe
Dziś z okazji dnia Babci i Dziadka była rozmowa przez Skype i Zuzia mogła pogadać z dziadkami. Potem lenistwo kanapowe i oglądanie bajek. Teraz zabawa klockami i przechadzki po pokoju, żeby rozprostować kości.

Brzuszek coraz widoczniejszy a w nim... najprawdopodobniej siostra Zuzanki, -Zosia :)
Imię w fazie wstępnej. Mama zachwycona, Tata się powoli przekonuje. Ale myślę, że na tym zostanie.Mam nadzieję...

Babcia nie nacieszyła się za bardzo markotną wnuczką, więc zrobimy podejście weekendowe numer 2 za 2 tygodnie, może nasza panna będzie bardziej w humorze :)

wtorek, stycznia 17, 2012

w domu



My już wrócone. Siedzimy w ciepłym domku, wytęskniona zima za oknem, Zuzia buszuje w szafkach kuchennych i zachwyca się zabawkami które zostały w domu, kupa prania po wyjeździe czeka na odpalenie pralki, ja wypoczęta, dziecko wyhasane, i wszystko gra!
Pierwszy śnieg Zuzi (zeszłoroczny się nie liczy, bo Bąbel jeszcze za wiele nie kumał) zaliczony, gałka w ręku była, aż się roztopiła, spacer po śniegu z babcią zaliczony i jazda na sankach z dziadkiem też of kors!
Mam problemy techniczne z dodaniem zdjęć, więc później będzie ich więcej.

czwartek, stycznia 12, 2012

Dziewczyny na mazurach

Zuzanna i ja niespodziewanie znalazłyśmy się dziś na mazurach :)
Koleżanka, która wybierała się w moje rodzinne strony (i w swoje tez) zaproponowała, że może nas podrzucić. No to bomba!
Dziadkom z zaskoczenia i radości szczęka opadła :) Niespodzianka się udała!
Zostajemy do wtorku. Mobilne nie jesteśmy , więc zainteresowanych spotkaniem zapraszamy do nas :)

poniedziałek, stycznia 09, 2012

Styczniowe fanaberie

Bez aparatu za to z chorobą :/ siedzimy w domu i szukamy słońca za szaroburymi chmurami...jednak bez sukcesów. Jedną ręką karmię Bąbla, drugą robię wpis, myślami jestem już na porodówce, choć do rozwiązania jeszcze trochę...
Dziś wysypałam wszystkie ciuszki po Zuzi na dywan i mam zamiar zrobić prima sort wg rozmiarów. To nie będzie jedno posiedzenie, bo trochę się tego uzbierało, ale mam jeszcze czas.
W związku z nieplanowaną chorobą, wszystkie planowane spotkania się poprzesuwały. W kalendarzu same skreślenia, mam nadzieję, że kolejny miesiąc będzie łaskawszy.
Z tych lepszych niusów to powiem tylko tyle, że czuję już ruchy naszego Bąbla 2 :)
Codziennie, regularnie, prawie o tych samych porach , lekkie smyranie w brzuchu. Bardzo przyjemne uczucie, miło jest znowu tego doświadczyć...

niedziela, stycznia 01, 2012

Witamy w Nowym Roku :)

Witojcie! Hej!
Mimo, że Sylwester nie w górach lecz nad morzem to i tak przywitam się po góralsku,a co!? Hej!
No i mamy...1 stycznia 2012. Znowu się trzeba będzie przyzwyczaić do nowej daty, choć ja ciągle jeszcze mentalnie zostałam w 2009 roku :p . Zakupić nowy kalendarz na ścianę, ale taki ładny, przecież będziemy na niego patrzeć cały rok! Dobrze, że Piotrek ma tydzień wolnego teraz, to jakoś razem się wtłoczymy w ten nowy czas...













A po Sylwestrze...ok! Kaca nie ma, bo połowa to matki karmiące i kobiety w ciąży :) część miała do pracy na rano, więc było bardzo przyzwoicie i DOBRZE! :)
Zuzia i Oliwka hasały do 23, samą północ przespały w najlepsze, a fajerwerkowe huki i wystrzały za oknem nawet ich nie ruszyły :)
Nasza czwórka wyszła i północy przed dom podziwiać sztuczne ognie. Nagle wpadł sąsiad z rodziną i oblał nas obficie szampanem :] (dzięki!) to też dziś po przebudzeniu moje fryzura była iście szampańska :D każdy włos w inną stronę! Ale nic to, już umyłam i wyglądam jak człowiek.
Po południu Kościół . Chodzimy z Piotrkiem na raty, bo Zuzia już nie przesypia mszy, i najchętniej to by chodziła tu i tam, więc każde z nas chodzi na mszę samodzielnie.

Dla nas ten rok był udany. Zuzia wiele się nauczyła, poczęło się nam nowe dziecię, w domu było ciepło i przytulnie. Niczego nam nie brakowało, ani jedzenia, ani przyjaciół :)
Jeżeli ten nowy będzie na podobnym poziomie, to już jestem szczęśliwa :)
A pewnie będzie, w końcu urodzi nam się nowe dziecko, moja przyjaciółka i kuzynka wychodzą za mąż, byle nam wszystkim tylko zdrowie i humory dopisywały, a będzie dobrze! Tego życzę!
No to niech Wam Wszystkim Bóg błogosławi w tym Nowym Roku! Hej! :)
Bądźcie szczęśliwi :***