sobota, marca 31, 2012

Kiwi , kiwi Cię zadziwi!






A u nas dziś ...ZIMA! od rana sypie śnieg.
W domu czas porządków wiosenno-codziennych.
Piotrek naprawił zepsuty mikser i będę mogła w końcu powrócić do pieczenia pełną parą, bo ostatnio jechałam na tym co mi się udało pożyczyć od sąsiadek :) Za co Im wielkie dzięki!
Menu świąteczne przygotowane. W tym roku Święta spędzamy w Gdańsku.
Już nie mogę doczekać się tego jak pójdziemy w sobotę z Zuzią poświęcić jajka :)

sobota, marca 24, 2012

wydarzenia

Zaczęło się od noclegu u Madzi ( bo mieszka blisko placówki, gdzie oddawałam krew na badanie glukozy). Pojechaliśmy całą familią , uczta to była nie lada, niby zwykłe kanapki z pomidorem , rukolą i szynka, ale smak wynosił nas pod niebiosa! Ohom i ehom nie było końca. Skończyło się dokładką :)
Krew oddana, 2 godziny w przychodni zaliczone, teraz tylko odbębnić comiesięczną wizytę u gina i czekać aż się Zosieńka urodzi! A ta mała gościówa wygina się codziennie na lewo i prawo, silna jest. Zastanawiamy się jaka będzie. Do kogo podobna, czy będzie przypominać Zuzię, i jakie będą te pierwsze dni . Podczas spotkania poznaliśmy nową planszówkę, a właściwie karciankę - Dixit , fajna :)




A później... w innym zakątku Gdańska zawitałam do Hodorów.
Pogoda aż prosiła się o spacer, ale nie sądziłam, że to będzie aż taki SPACER. Dystans gruby! ale warto było. Metą okazała się fajna kafejka "Mama cafe" gdzie nabraliśmy sił i napełniliśmy brzuszki.

a to Łucja - ma 4 miesiące




A po za tym u nas ... trwają prace domowe - sprzątaniowo - przemeblowywujące . Energia mnie rozpiera, więc pożytkuję ją na takie różne akcje , wieczorem padam na twarz, ale za to z satysfakcją. Przepuklinę już mam, więc co najwyżej grozi mi przedwczesny poród ;)
W niedzielę idziemy na urodziny Oliwki ( roczek) , najpierw z palmą do kościoła a potem na tort :) mniam! no i z grubsza to tyle.

sobota, marca 17, 2012

Otwarcie sezonu grillowego 2012

Wczoraj nie było tak pięknie jak dziś, w sensie pogodowym. Niby ciepło, ale jak się wyszło za winkiel to potrafiło nieźle zawiać, dziś raczej już nie.
Ale słonko tak pięknie mnie wczoraj natchnęło, że od rana wzięłam się za wiosenne porządki w domu. Zaczęłam od umycia okien, a skończyłam na lepieniu pierogów (ruskie). W połowie moich domowych rewolucji przyszła sąsiadka i zaproponowała, że zabierze Zuzię na spacer, więc ubrałam Bąbla i poszły :) Ja w tym czasie odkurzyłam, zmiotłam pajęczyny, i wysprzątałam domek na błysk! Nadrobiłam ostatnie tygodnie, kiedy to byłam mega leniwa i niechętna do ruszenia ręką by zrobić cokolwiek. Możliwe też, że włączył mi się syndrom "wicia gniazda", który pojawia się pod koniec ciąży. Z Zuzią też tak miałam.
Ten dzień był wypełniony mega energią. Po całej akcji sprzątaniowej odwiedziła mnie Dorota, która była pełna podziwu moim domowym poczynaniom , co mnie podbudowało jeszcze bardziej :)

A już dziś ... Wiosna, wiosna, wiosna!
Piotrek wziął się za porządki w ogrodzie i przygotował grządkę pod wysiew warzyw, ja spacerowałam z Zuzką, potem wpadła Dorota z Oliwką.
Na alejce rozchodził się grillowy zapach więc stwierdziliśmy, że skoro jest tak pięknie, to i my rozpalimy grilla . Słowo się rzekło. Runda do sklepu po kiełbasę, grill rachu ciachu i się rozpalił i wio!
Z czasem się ochłodziło,więc konsumpcja odbyła się już w ciepłym domu :) ale i tak to był super dzień!









Kto by pomyślał, że w marcu zrobimy grilla. Nie raz o tej porze zalegał jeszcze metrowy śnieg za oknem, a tu proszę! To to ja lubię :) aż miło wyjść z domu w takich okolicznościach przyrody. Co z tego, że po niedzieli ma się ochłodzić , ważne , że teraz jest fajne, i trzeba to brać garściami.

czwartek, marca 15, 2012

czwartek i już

Dzień nam zleciał milo i szybko, bo odwiedziła nas Madzia.
Poniżej kilka zdjęć z ostatnich dni.

udaję klocka Lego
moja przyjaciółka - Żaba :) nie ma to jak pogaduchy na schodach
Zupa buraczkowa... ojej, trochę mi się wylało
nowe smaki, dziś arbuz
bajkooglądanie z ciocią Magdą
Zuzia jak ma swoje bajki, to jej nie ma.
Ulubiona - zarówno rodziców jak i córki - to Charlie i Lola na kanale CBEEBIES.
Staramy się dawkować telewizję, ale czasem, jak trzeba coś zrobić, a dziecko nie daje spokoju, to jest jedyny sposób, albo jak chcę zwyczajnie odetchnąć.
Ogólnie jest dobrze :)

poniedziałek, marca 12, 2012

Wieża , brzucho, urodziny...

Nazbierało się trochę od ostatniego razu. Niby nic się nie dzieje, a jednak coś.
W domu powstają duże wieże z klocków lego (są głównie dziełem mamy:)) , spotykamy się z Oliwką, dziś świętowaliśmy urodziny Grzesia... ale może po kolei...W sobotę odwiedziliśmy Babcię Hanię . Zuzia bawiła się pod stołem z Tadzikiem (pieskiem mamy) .
Niedziela leniwa na kanapce w domu, z kawusią i laptopem. Spacer oczywiście też był, bo pogoda piękna!
A tu już dzisiejsze świętowanie urodzin Grześka!
"Best of the best "

Michasia i jej próby stawania na nogach :)
dziewczyny w paski, my to zawsze się jakoś zgramy! Nawet prezenty dla Grześka kupiliśmy w tym samym sklepie :) Czy ten świat jest taki mały? Czy my po prostu mamy dobry gust ? :)
Mina Zuzi bezbłędna :D (zdj. poniżej)
a tu dwie miny :D
Kącik grubasów :)

Moniu, sałatka była pyszna! Dziękujemy:)

Poniedziałek zakończony. Jakoś nie mogłam się dziś obudzić. Rano musiałam poleżakować do 10.00 na kanapie ,długi rozbieg dziś miałam...oj tak! Bywa.
Zuzia ząbkuje. Całymi dniami łapki ma w buzi. Na szczęście nie ma afery z tego powodu, w sensie, że nie płacze i jakoś specjalnie nie marudzi. Smarujemy jej od czasu do czasu dziąsła Dentinoxem i jest ok.
Zuzia jest na etapie chodzenia. Jak z nią gdzieś wyjdziemy (na spacer, do sklepu) to jest cała hepi jak ją puścimy , żeby se szła na nogach. SAMA. Nawet ręki nie chce dać, bo ona sama potrafi :)
Zosia samosia a jednak Zuzia.
Ale przynajmniej jak się tak nachodzi to później szybciej zasypia.
Problemów ze spaniem nie ma. Noce przesypia od A do Z. W ciągu dnia mamy jedną dwugodzinną drzemkę.
Każdy dzień podobny do siebie, trzymamy się już pewnych swoich utartych ścieżek. Dobrze, że już prawie wiosna, dni dłuższe i jakoś tak lżej na sercu się robi. Przyjemnie jest wyjść z domu, otworzyć okno. Dobrze. Oby tak dalej.

czwartek, marca 08, 2012

Babski dzień

Święto dziś w końcu , to się mamuśka wystroiła ;)Zuzia dziś nie w sosie, nie udało mi się nawet założyć jej rajstopek do zdjęcia ;)
ale rano przewracając się na kanapie przygryzła sobie wargę, później marudziła na spacerze (ale jak! zrobiła mi taką scenę że hej! musiałam ją zapiąć w pasy w wózku, bo mi się tak wyginała) ale w końcu zasnęła i było ok . Ufff....dzień nie należał do najłatwiejszych, i jeszcze się nie skończył, ale jestem dobrej myśli.
Mego rosnącego brzucha w prawdzie zdjęcie jakoś specjalnie nie pokazuje, bo stoję przodem, ale wkładanie butów to nie lada wyzwanie! Wierzcie mi :)