sobota, kwietnia 28, 2012

"Dorosłe" łóżko

 No i słowo stało się ciałem... Kupiliśmy Zuzi "dorosłe" łóżko.
Tata skręcił łóżeczko, córka pomogła i potem była przymiarka :)
Jak to Piotrek powiedział : " Kiedyś chłopcy składali klocki Lego, dziś składają meble z Ikea" :) Fakt!
W naszym domu Ikea rządzi. Pewnie dlatego, że mamy ją pod nosem.


 Łóżeczko jeszcze nie ma docelowego miejsca, jesteśmy w fazie planowanio-przemeblowania.
Także ostateczny efekt będzie po niedzieli.

A dziś... pogoda typowo letnia! Było wręcz upalnie! Buchnęło zielenią i pachną zakwitnięte drzewa wiśni. No piękny dzień! Piękny ale i wyczerpujący, bo wiele się działo.
A wczoraj ... myślałam, że urodzę! Źle się czułam, na szczęście z pomocą i wsparciem przybyła Doris i zajęła się domem i dzieckiem. Ja mogłam w tym czasie poleżeć i się zregenerować.
WIELKIE DZIĘKI Dorotko!  :) :*
Dziś już czułam się znacznie lepiej. Piotrek ma urlop, więc wsparcie fizyczne mam non stop.Wyspałam się i od rana byłam pełna pozytywnej energii.
W zasadzie nie muszę nic robić, ale stare nawyki nie pozwalają :P i oczywiście swoje zrobię. Jednak postanowiłam się nie wygłupiać i nie forsować. Dam se na luz na tej końcówce ciąży i odpuszczę co nieco. Niech Zośka siedzi w brzuchu ile się da, jeszcze nie jestem gotowa rodzić, a dodam, że strasznie się boję porodu, oj straszliwie! Pewnie dlatego, że wiem co mnie czeka... Nastawiam się jednak na krótką piłkę, bo z reguły drugi poród jest lżejszy, ale nie ma zasady. Możliwe jest wszystko, ale pozytywne nastawienie to już coś. Mam zamiar urodzić szybko i bez krzyku ;)
Trzymajcie kciuki !

czwartek, kwietnia 26, 2012

Za zu zi za zu zaaa....

 Od dziś jest wyjątkowo pięknie! Słońce w pełni a na termometrze ... +21°C! Wow!
Byłyśmy dziś na pierwszym spacerze bez kurtek. Super uczucie :)


                                                  Zuzia i Antoś , nowy kolega :)
Przed nami 2 tygodniowy urlop Piotrka, więc radość przeogromna, bo w moim słoniowym stanie każda pomoc jest na wagę złota, oraz to, że rano się mogę wyspać do bólu :) Już się nie mogę doczekać!
Może uda mi się urodzić w tym czasie, nie stresowałabym się, że Piotrek utknie w jakimś korku czy coś, bo będzie ze mną . Fajnie by było :) 
Ginekolog w przyszłym tygodniu. Ciekawe co powie nowego...

Zuzanna od jakiegoś czasu śpi bez bocznych szczebelek. Uznaliśmy, że półtora roku to dobry czas aby spróbować czegoś nowego. Przez pierwsze dwie noce spadła na podłogę. Ale , że wysoko nie jest, to się naturalnie nic nie stało (na noc kładziemy jej poduszki koło łóżka, żeby zamortyzować ewentualny upadek) . 
Także przeszliśmy na wyższy level :) 
Miło:) a i pokój wygląda trochę inaczej, a wszelkie zmiany na dobre to ja bardzo lllubię :)                                                                                                         

niedziela, kwietnia 22, 2012

U Wujka na imieninach...

 Dziś pojechaliśmy do Pomlewa na zaległe imieniny Wujka Michała . Nie dało się spokojnie posiedzieć przy stole, bo Zuzie ciągle gdzieś nosiło, i trzeba było za nią chodzić. Ale nie ma co się dziwić, skoro tyle tam różnych atrakcji!
A to plac zabaw, a to fontanna, zjeżdżalnia i wiele więcej...






środa, kwietnia 18, 2012

Lady Zgaga

Zgaga wstrętna dopada mnie coraz częściej ostatnio. Jak żyć?! ...
Jak nie przesilenie, to zgaga, albo jedno i drugie!
Ale nie będę smęcić o tym , gdyż wiem, że muszę ją znieść dzielnie a w nagrodę dostanę wkrótce w swe ramiona malutką istotkę, zamieszkującą teraz moje brzucho, i w zasadzie osóbkę. Ale dam radę!

Poniżej zdjęcia ...nie nie, jeszcze nie Zosi :) Zuzi. Stare, wyszperane, nie pokazywane wcześniej, bo z komórki zrzucone.
Jakie to to maleńkie było, jakie śmieszne, pocieszne... aż miło popatrzeć i powspominać.



 a tu kotki nasze kiedyśniejsze


 a tu panna młoda jeszcze szczupła i młoda, a nie ten słoń co dziś :D
ale wszystko wróci do normy po porodzie, taki mam plan.
No może sukni takiej nie założę, bo po pierwsze więcej ślubów brać nie zamierzam, chyba że z tym samym mężem :* a po drugie suknia dawno sprzedana, ale do formy szczupłości zamierzam powrócić, ahoj!
a tu poranek po - ślubny... Sopot, plaża, spacer po śniadaniu... a we wrześniu 3 lata minie... nono
A co do ślubów, wesel i sukni , to dziękujemy Weronice i Patrykowi za zaproszenie na ślub!!! Doszło dziś, jeszcze ciepłe.
Oh, wzruszenie me dziś nieba sięgnęło! Wzruszenie wielkie bo to piękne wydarzenie, i fakt , że z racji daty porodu pokrywającej się z datą ślubu - zapewne nas z Wami nie będzie ;( chlip chlip...
Nic to, będziemy z Wami duchem!
Powodzenia w dalszych przygotowaniach i Wielkiej Radości w tym pięknym dniu :)

wtorek, kwietnia 17, 2012

jeden i pół

Brzuchu mój! Jeszcze tylko półtora miesiąca i znikniesz, dając nam w zamian małego człowieczka.
Tym razem brzucha mi nie żal, bo uciążliwy jest. Czasami.
Dziś Zuzia spała z nami w łóżku, i jak to ona wierciła się , przewracała i kopała. Zośka, czując , że siostra jest blisko zachowywała się TAK SAMO :) przez pół nocy kopała, wierciła się i uciskała pęcherz, więc nocnych wycieczek do łazienki było więcej niż zwykle. Ah...
O dziwo wstałam wyspana, a za oknem świeci słońce, więc zapowiada się niezły dzień. Tylko jeszcze nie wiem co z nim zrobić...





niedziela, kwietnia 15, 2012

Morie

 W sobotę po południu wybraliśmy się do Babci Hani. Pogoda dopisała, więc Zuzia wyhasała się w ogrodzie a później zaliczyliśmy wyprawę nad morze.


                                                
 Wyprawa to była nie mała, bo około kilometra trzeba było iść pieszo. Dla nas to pikuś, ale Zuzia na tych swoich małych nóżkach wymiękła:) 
Z małą pomocą rodziców dotarła do celu, którzy pod koniec wycieczki nieśli na zmianę dziecko na rękach.

                                            ten mały różowy punkcik w oddali to Zuzia :)

A  na plaży bosko!  Zwłaszcza, że ta nasza plaża to taka bezludna, całkowicie! Nie licząc nas :)
 



 Zuzanna wyczerpana spacerem, na plaży nie miała siły chodzić . W dodatku trochę wiało, więc zaraz zbieraliśmy się do domu. Ale i tak było warto!
w
 
W domu Babci czekały bajki i zrobione przez Babcię pyszne placki ziemniaczane :P
Z pełnymi brzuszkami i zmęczonymi nóżkami zwinęliśmy się do domu.
To był bardzo miły dzień :)
                                                

środa, kwietnia 11, 2012

...a może puszczę kolędy ?!

Zimowa aura za oknem sprawiła, że do śniadania Wielkanocnego chciałam puścić kolędy :) oczywiście czysto teoretycznie, ale jednak, taka myśl przebiegła mi po głowie. Nie pamiętam takich śnieżnych Świąt Wielkiej Nocy. No ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Ostatecznie nie było tak źle. Spacer zaliczyliśmy, trzeba się było tylko cieplej ubrać. Ale za to już dziś jest całkiem niezła pogoda, a po śniegu ani śladu.
No i co... Jezus zmartwychwstał! juhu! Znowu tchnęło nadzieją! Nawet moje smuty, które przed Świętami osiągnęły istne apogeum, po Świętach wydają się być niebyłe. Alleluja!


jaja malowane w Wielki Piątek przeze mnie i Piotrka. Z roku na rok stajemy się coraz lepsi :) A zajawka pochodzi z mojego domu rodzinnego, mój Tata to prawdziwy Mistrz w malowaniu jaj!
-5 stopni ok godziny 8.30 w Niedzielę Wielkanocną



Świąteczny spacer :)