środa, lipca 25, 2012

Raz na wozie...

Piszę jednym okiem, bo drugim już śpię, ale że potrzebę zrobić wpisa mam - to i piszę.
Dobrze, że już środa! Ah... W zasadzie zaraz czwartek, więc jeszcze lepiej!
Wczoraj był bardzo trudny dzień... Zosia prawie cały dzień płakała. O matko! Ciężko było! Przez 90 % dnia nosiłam ją na rękach, bidula. Nic nie zrobiłam , nic, tylko zajmowałam się Zosią.
Te dzieci to poszkodowane są, jak nie kolki to ząbkowanie, jak nie to - to co innego, w dodatku niemoc powiedzenia co dolega, to już totalna masakra.
Dzięki Bogu dziś było już o niebo lepiej. Zosia chyba chciała odespać wczorajszy płaczliwy dzień i dużo spała, a ja mogłam nadrobić czas ze starszą córką. Był basen, tance i zabawy klockami.
W dodatku udało mi się posprzątać w domu, więc sukces pełną gębą.  Zosia miała atak kolki wieczorem, ale już na szczęście po. Teraz śpi, mam nadzieję, że to już na noc.
A to mój nowy nabytek - poduchy z IKEA. Jak je zobaczyłam to się zakochałam! Małe, tanie i piękne :) mmmmuuusiałam je mieć :)
A poniżej pies naszych Sąsiadów ( którzy wcale nie są tacy jak ich napis na bramie:))
Psina zwie się MELON . Zuzia wola na niego MEME :) Także w zasadzie jest to Melon zwany Meme :)

Wojtek postanowił zabrać Zuzię na randkę... ale ta nie była zainteresowana :)


poniedziałek, lipca 23, 2012

"Oto nowa Chrześcijanka"

 Ja krótko : uroczystość Chrztu Zosi była piękna. Spotkanie w domu po kościele też się udało. Obiad smakował . Gościom bardzo dziękujemy za przybycie i prezenty.











czwartek, lipca 19, 2012

wtorek, lipca 17, 2012

Zaproszenie na Chrzest

Kochani ! W najbliższą niedzielę, w kościele pw św Walentego w Gdańsku (tam gdzie braliśmy ślub i chrzciliśmy Zuzię) odbędzie się o 12.30 chrzest naszej Zosi. Wszystkich serdecznie zapraszamy do kościoła na tę uroczystość. Będzie nam bardzo miło zobaczyć jakieś znajome twarze :)
Podsumowując : 22 lipca, godz 12.30 kościół św Walentego Gdańsk Matarnia.
TU mapa dojazdu

A po za chrztem który niebawem....
Odwiedziła nas w końcu moja rodzina z Mazur. Rodzice zachwyceni nową wnuczką(i starą też :))  Tato był tylko na weekend, a Mama została na dłużej. Pomaga mi codziennie nieziemsko. Takie wsparcie to ja rozumiem. Mogę się wyspać i coś zrobić w domu. Super!




 Dziadek Marek i Zosia - dwa największe śpiochy w tej rodzinie :) (nie licząc mnie:P )
                                                          Kuzyn Patryk i Zuzia
                                                      na stadionie w Gdańsku (PGE ARENA)
                                                          i Zosia też była na stadionie
                                             Zuzia chora, więc musiała zostać w domu :(


Wycieczka na stadion pewnie by się nie odbyła gdyby nie Patryk (kuzyn ze śląska, który przyjechał z rodzicami na weekend do nas) Młody chciał trochę pozwiedzać, więc i my przy okazji zobaczyliśmy skarb trójmiasta. Warto było. Stadion na żywo robił mega wrażenie.

piątek, lipca 13, 2012

Kolki i ząbkowanie

Dzisiejszy dzień nie zapowiadał tak dramatycznego wieczoru jaki nas czekał ... Zuzia po drzemce obudziła się z bólem dziąseł , spowodowanym wyżynaniem się nowych zębów a Zosia w tym samym czasie zaczęła kolkową jazdę. Dobrze , że jest nas dwoje i możemy się podzielić obowiązkami, więc ja zajęłam się Zosią, Piotrek Zuzią i jakoś żeśmy stoczyli tę bitwę.
W końcu o 22.30 padł ostatni zawodnik. Uf...
Moi rodzice są już w drodze więc od jutra mamy dodatkowe dwie pary rąk do pomocy.
Alleluja :)


                                                              
Zosia i jej pierwsze próby matowo-edukacyjne. Trwały krótką chwilę, bo córka jeszcze nie zainteresowana...
 ...za to starsze dziecko a i owszem :) Jak tylko Zosia zwolniła stanowisko, to Zuzia CHYC i już leżała na macie :) Spryciula jedna :)
                                                                  Zakanapowani :)
 "wyglądam jakbym to ja ząbkowała, ale to moja siostra ząbkuje, ja tylko poznaję smak moich palców"

czwartek, lipca 12, 2012

Miesiąc Zosi

Czas leci. Zosia dziś o 14.00 skończy miesiąc. Rośnie dziewczyna z każdym dniem.
Po za tym Zuzia zaliczyła weekend u Babci Hani. Od czwartku do niedzieli byliśmy z Piotrkiem i Zosią rodziną trzyosobową. Zregenerowaliśmy się nieco, sił nabraliśmy, po to by później się z tych sił kompletnie wypłukać. Ale nic to!
Zosia jeśli nie śpi to koniecznie musi być na rękach , bo inaczej jest płacz przeogromny, i serce się kroi, uszy pękają no i jak tu dziecka na ręce nie wziąć?! Więc mądre rady Dziadków, żeby "NIE NOSIĆ , BO SIĘ PRZYZWYCZAI!" niech se dziadkowie schowają do kieszeni, albo niech sami posłuchają zawodzeń wnusi, to im serce pęknie. A , że tak się składa, że ów Dziadkowie przyjeżdżają w tym tygodniu to sami zobaczą jak to jest :)
NO.
Ostatnio w niedzielę odbył się finał ligi światowej w siatkówkę mężczyzn, kibicowaliśmy z Dorotą i Oliwką i co... NASI WYGRALI :) 
Śpiąca Zosia - do schrupania :) 

                                                                   Basenowanie Zuzi.
A tu już wizyta Hodorów i mała Łucja z Zuzią :)

Siostry się lubią. Jak Zosia płacze to Zuzia przychodzi i ją łapie za rączkę, robi cacy cacy po główce, oczywiście nie zawsze, ale wczoraj akurat tak było :)




Bywa , że jest ciężko, na prawdę! Ale cóż... potem przychodzi taki dzień, że jest super mega extra wesoło i miło, i zapomina się o takim hardkorze jak dziś. MATKO! Nikt nie mówił, że bycie mamą dwójki dzieci to bułka z masłem. Ale dziękuję wszystkim tym którzy nas/mnie wspierają i pomagają! W szczególności Babci Hani, Dorocie, Monice, Ali - za wsparcie fizyczne , oraz całej reszcie za wsparcie psychiczne :) DZIĘKI! :*