poniedziałek, września 30, 2013

wrcamy do świata

Po niekończącej się akcji "GIL" , ciągnącej się niemal do pasa wychodzimy wreszcie na prostą!
Zuzia poszła dziś po długiej przerwie do przedszkola i było to jej najlepsze wyjście jak dotąd , bez płaczu się obyło i chętnie została z panią przedszkolanką.
Zosia radosna w domu z mamą, jak tylko słyszy muzykę to tańczy :) Kołysze się na boki tak śmiesznie, od czasu do czasu urozmaica swój dance ruchami rąk :D komiczne!








 Dary ziemi. Za kościołem odkryliśmy drogę , na której dosłownie ukazał się nam dywan z kasztanów! Więc długo nie myśląc, nazbierałyśmy trochę...


 Zosia posiadła nową umiejętność - wspinania się na krzesło od stołu a po nim włażenie na stół! O zgrozo! Ale czasem można ją czymś zająć i sobie siedzi i rysuje :)
Z bąblem nr 3 wszystko ok. Usg nie wykryło żadnych wad i nieprawidłowości. Dziś zaczynamy 14 tydzień. Czujemy się dobrze, najnormalniej w świecie! Zdjęcie usg wisi na lodówce... Syn to czy Córka?! jeszcze nie wiadomo... może przy kolejnym usg ten fakt wyjdzie na jaw... Na pewno wyjdzie w kwietniu ;)
Bądź co bądź żyjemy i mamy się nie najgorzej :*

środa, września 18, 2013

W Krakowie czy w Ozorkowie ?

Zuzia zaskoczyła nas swoją nową umiejętnością...
Pewnego wieczoru podczas akcji przedusypiającej Zuzka wzięła książkę którą jej zwykle czytamy na dobranoc ( "Poczytaj mi mamo" cz1) i powiedziała, że będzie czytać...
Otworzyła na ulubionej (najczęściej czytanej) baji i zaczęła swą opowieść... niemal słowo w słowo, rym za rymem, "przeczytała" a właściwie wyrecytowała z pamięci bajkę o Daktylach.
"Gdzie się podziały moje daktyle..."
Szok , wzruszenie i niedowierzanie... musimy to nagrać, bo to było niesamowite! Jestem z niej taka dumna :)

A póki co mamy katar, jeno Piotrek się uchował. Także Zuzia w tym tyg do Przedszkola raczej nie pójdzie. Na szczęście jakiegoś katarowego marudztwa nie odczuwam. Wszystko w normie :)

Zu ma też nową fryzurę. Obcięłam jej włosy :) Robił jej się stale z tyłu taki kołtun po nocy, po za tym fajnie jest odświeżyć look swój czy też swojego dziecka, czy kogokolwiek ;)









niedziela, września 15, 2013

Rocznica się udała! Dzięki wszystkim za życzenia :* i te blogowe i poza blogowe :)
Babci dzięki że przygarnęła na noc i cały kolejny dzień nasze pociechy.
Już daaaawno nie byliśmy tak całkiem sami. Poszliśmy na sushi bo chodziło za mną już od dawna, było meeega pyszne!
Byłam naprawdę wyluzowana, nie stresowałam się, wszystko szło jak należy... Cudny wieczór...
(zdjęć z wieczoru brak, bo komórka nie chce współpracować z kompem :/ )  
Kolejnego dnia załatwialiśmy sprawy lekarsko - laboratoryjne.
Piotrek miał wolne i od bladego świtu mieliśmy do czynienia ze Służbą Zdrowia. Wróciliśmy wyczerpani i nie wszystko załatwione, ale żyjemy :)
Byliśmy w  UCK ( Uniwersyteckie Centrum Kliniczne) ...fajny szpital, taki nowy, poczułam się jak w serialu "Lekarze" :D
tylko Małaszyńskiego zabrakło, no i nie byliśmy w Toruniu ;) ale za to mają pyszne kanapki w restauracji :p

Poniżej zdjęcia z poranka z Wojtkiem. Ala pojechała do lekarza z młodszym synkiem a my spędziliśmy przedpołudnie z Wojtkiem.
Maluchy się świetnie dogadują, mimo , że nie mówią zbyt wiele :D



                                  i jeszcze ja :) będę robić sobie zdjęcia w każdym etapie ciąży, żeby zobaczyć jak się zmieniam. Brzuch jeszcze niewidoczny - uwidacznia się tylko wieczorem, tak jak w moich poprzednich 2 ciążach, a rano znowu płaszczka, ale tym razem niech jak najdłużej będzie mały, wtedy będzie mi łatwiej ogarnąć moje pociechy i domowe obowiązki...
My trochę zakatarzeni , ja przeziębiona. Dziś niedziela na leniucha w domu.
a na koniec... zapraszam na PYSZNE i PROSTE babeczki 

czwartek, września 12, 2013

4

W przeciwieństwie do dziś... 4 lata temu była piękna pogoda, świeciło słońce i było cieeepło...
4 lata temu stanęliśmy z Piotrkiem przed ołtarzem ślubując sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską...
Dziś - z dwójką dzieci i trzecim małym pasażerem na pokładzie tworzymy pełną rodzinę.
Nie jesteśmy już tylko małżeństwem ale i rodzicami.
Każdy rok to nowe doświadczenie, zmiany, dzieci przybywa, my się starzejemy, siwe włosy się powoli sypią :)
Ale ważne, że jesteśmy w tym wszystkim razem - w zdrowiu i w chorobie...(oby tych chorób było jak najmniej)

środa, września 11, 2013

Po burzy...

JESTEM TAAAAAKA SZCZĘŚLIWA!
BYŁO SUPER!!!
POSZŁO GŁADKO JAK PO MAŚLE!
OD RAZU POJECHAŁAM NA MIASTO. TROCHĘ KORKÓW, TROCHĘ MIEJSKIEGO GĄSZCZU, TROCHĘ CICHYCH ZAUŁKÓW ...GENERALNIE DOSTAŁAM POCHWAŁĘ OD INSTRUKTORA I JESTEM PEŁNA ENERGII I DOBRYCH EMOCJI :)
UFFFFF....:)

Cisza przed burzą...

PRZED:
jestem właśnie przed jazdą! Za pół godziny wyruszam! Ło matko! ! ! A jeszcze rano byłam oazą spokoju i nagle BACH! trafiła we mnie kula ze stresem! Jenyyyyy!!!
co to będzie?! 2 godziny w samochodzie... ZA KIEROWNICĄ! Instruktor mówił, że szybko zleci...
Ciekawe kto mi się trafi... Jak będzie?! Czy będzie miał cierpliwość?! Czy ja opanuję się na tyle by wsiąść, wyregulować fotel i lusterka, zapiąć pasy i ruszyć... ?! Oczywiście na włączonych światłach!
Do tego pada deszcz!!!! JEJKUUU ... czarno to widzę...jak o tym myślę, to nic nie widzę, tylko czuję...-wielki stres!
Boże! Miej mnie w opiece ***
Dziś środa. 
Zuzia w przedszkolu, za oknem ponuro.
W godzinach 17-19 radzę nie jeździć po Wrzeszczu ...wyruszam w miasto ;)


 ulubione danie Zuzi -kukurydza w kolbie, z puszki, pod każdą postacią


 Wczoraj odwiedziła nas Ewa z małą Hanią...
Hanka ma 5 miesięcy a jest taka malutka i lekka :) (!!!) co w przypadku moich dziewczyn jest już dawno nie aktualne :) Zuzia chętnie przynosiła jej zabawki i zabawiała małą.



 a po południu odwiedziła nas Ala z chłopakami. Zuzia i Wojti mieli wczoraj dzień na przytulanie!
Co chwilę padali sobie w ramiona i zamykali się w mocnym uścisku :)

 ...a ja sprawdzałam jak to będzie :)


sobota, września 07, 2013

"Zosia samosia, Zuzia nie lalka"

Tytuł to słowa piosenki, jaką ostatnio śpiewa Zuzia :)
Muzyka dowolna, tzn za każdym razem ta sama ale nie słyszana raczej gdziekolwiek indziej :)
Mój Przedszkolak jest coraz bardziej chętny do pomocy, dziś wymyśliłyśmy wspólnie , że upieczemy babeczki... No to pomocnik przysunął se duże krzesło do kuchni, wspiął się na nie i pomagał jak Bóg przykazał :)




a i jeszcze w dzień zrobiłyśmy razem bransoletki. Zuzia swoją zrobiła całkiem sama, cierpliwie nawlekała koraliki aż się żyłka skończyła :) mama związała końcówki i dwie wyjściowe ozdoby na rękę gotowe!

Ale żeby nie było, że tylko o Zuzi, to napiszę jeszcze, że Zosia buduje wieże z drewnianych klocków i miło patrzeć jak się rozwija :)
Zuzia w jej wieku zaczynała dopiero chodzić... Jednak to fakt , że drugie dziecko rozwija się szybciej, widać to.
Po za tym jak słyszy muzykę to buja się na boki :D komiczny widok! Poczucie rytmu po dziadku!  

To był ogólnie pracowity dzień ... a właściwie już od połowy tygodnia się działo... Zrobiłam z Asią generalne porządki w ogrodzie, dziś Piotrek dokończył dzieła, trampolina została już złożona, okna umyte... Power był, nie powiem! Ale miło teraz popatrzeć za okno, nie zdawałam sobie sprawy, że moje okna były AŻ tak brudne :D