czwartek, lutego 27, 2014

jak minął dzień ?

drugi dzień bez Piotrka.
My dziś większość dnia po za domem, i w dodatku nie byle gdzie bo w Sopocie :D
Pojechałyśmy z mamą Piotrka do kuzynki , objadłyśmy się pysznościami - i to wcale nie były pączki :D , zaliczyliśmy spacer nad morze, pogoda była cudna.
Dziewczynki się wybawiły, ogrom nowych zabawek sprawił że były w siódmym niebie. Aż żal było wychodzić.
Hania już chodzi, taki osiąg tuż przed roczkiem, no super :)
Siedzę zmęczona i jednocześnie zrelaksowana.
Dzień szybko zleciał, teraz tylko przetrwać do wieczora i usypiania.
Siedzę i ziewam.
Niech stanie się noc :)

 




środa, lutego 26, 2014


Piotrek w delegacji, ja z dwójką dzieci i coraz większym brzuchem w domu.
Sprzątnąć, ugotować, zająć się dziećmi, spacer, znowu coś sprzątnąć, odpocząć...
Na szczęście dzień dobiegł końca.
Maluchy śpią . Zuzia od 3 godzin, Zosia od pół.
Ja nawet nie aż tak padnięta, ten wieczorny moment kiedy dziewczyny zasną dodaje zawsze jakiejś energii, cały ciężar dnia spływa jak po kaczce i robi się dobrze.
Upiekłam maślane ciasteczka na jutro, nawet ładnie wyszły (i smacznie) .
I w domu tak fajnie pachnie na świętą noc.
Niech noc da reset ciału i "mózgu" i niech jutro będzie dobry dzień... dla Wszystkich :) 


niedziela, lutego 23, 2014

TAK wyglądała nasza dzisiejsza niedziela :)











 











To był DOBRY dzień :)

środa, lutego 19, 2014

Wiosna idzie

a wczoraj...
Pogoda - sprzyja!
Okna - umyte.
Pranie Baśkowe - zrobione.
Torba do szpitala - się pakuje.
Wicie gniazda - trwa :) 


niedziela, lutego 16, 2014

"Ale za to niedziela, ale za to niedziela... niedziela będzie dla nas! "

Nie ma to , jak nowy tydzień zacząć nowym świeżym, jeszcze pachnącym Ikeą i kurczakiem Moni - wpisem :) 
A było to tak...
W sobotę kupiliśmy nowe łóżko i pościel dla Zuzi, zmontowaliśmy łóżeczko dla Basi, a Zosia odziedziczyła nową miejscówkę, czyli łóżko po Zuzi :) O!
Zostaje tylko dokręcenie przewijaka i pokój dla naszej trójki gotowy! 

A gdy Tata pojechał po łóżko to bawiliśmy się w doktora :)








A w niedzielę, byliśmy zaproszeni na obiad do Moni, Grzesia i Klary.
nooo.... co to był za obiad! jak o tym myślę, to jeszcze mi ślinka cieknie...
Ślubna zastawa na stole :) to świadczyło już o mocy wydarzenia :D
Było arcy-pysznie i miło.
Dziękujemy Wam bardzo! nasze ochy i achy nie mają końca  :D




 I tak oto ten jakże udany weekend dobiega końca.
Dziewczyny już śpią.
Zbieramy siły na jutro :*