poniedziałek, lutego 29, 2016

mazurskie ferie

Po chorobach przyszedł czas na wypoczynek i regenerację . Nadeszły ferie. Pierwszy tydzień chorowanie. Drugi ...wyjazd.
Zapakowaliśmy naszą ekipę w auto i wyruszyliśmy na tygodniowy wypad do babci Marysi.
Podróż była długa...Zuzia od połowy trasy pytała co chwilę "daleko jeszcze ?!" i tak aż do końca :D
Dzieci nie odstępowały Babci o krok! Świetlica wiejska zwana "klubem" była hitem!
-"Babciuu, kiedy pójdziemy do klubuu?"
-"O 13"
-"hurra!"
:)
Błoto i kalosze to był nasz sprzymierzenieć niemalże każdego dnia.
Na koniec pobytu znaleźliśmy trochę śniegu na burcie i zbudowałyśmy mini bałwanki .

Powrót taty po tygodniu też był niesamowity. Piotrek utknął w Grajewie i musiałam po niego jechać w nocy w niezanane! Na szczęście miałam towarzystwo i podróż nie była taka straszna , dzięki Werka :* Dobrze, że żaden łoś nie wylazł nam na drogę :D
Dzieci już spały kiedy wróciliśmy. W nocy Basia wstała z łóżka, zapaliła lampkę , Piotrek podniósł głowę do góry, Ba go zobaczyła i było szczęście! "TATA!"
Jakby wyczuła że przyjechał i chciała sprawdzić czy to jawa czy sen... Wcześniej nie robiła takich akcji :D
Rano dziewczyny nie odstępowały taty o krok a ja mogłam wyrwać się na ostatnie polowanie do Olecka. Polowanie udane! :)
Sam pobyt był intensywny i wesoły.
Mama zaprowadziła nas w okolice stawu gdzie zamieszkują bobry! To tez była nie mała atrakcja! Bobra co prawda nie widzieliśmy , ale pracę jaką wykonały a i owszem! Poobgryzane drzewa, tunele i piękny dom z drewna.
Kolejny wyjazd za miesiąc jak zdrowie pozwoli. Zleci szybko, można by się w zasadzie nie rozpakowywać ;)



































Koniec laby ! Dziś powrót do normalności. Ale nie ma co, w domu też jest fajnie.
Zu i Zo ruszyły bez problemu po długiej przerwie do przedszkola! Mnie trochę bolała poranna pobudka :/ ale żyję. Kawa i słodkie poprawiają nastrój.
No i co....jutro marzec na start! Oj leci , leci...

piątek, lutego 19, 2016

wychodzimy na prostą

 oJOJOJ...ciężki czas za nami.... Grypa nas ostro styrała! Za ostro, na szczęście najgorsze już za nami i stajemy na nogi.
Ostatki kaszlu i kataru jeszcze z nas schodzą ale już bardzo z górki.
Tydzień ferii za nami. Czas leci. Post się zaczął zaraz Wielkanoc, a pamiętam jeszcze zeszłoroczne Święta wielkanocne... Leci coraz szybciej...
Córki moje chcą być bardziej dziewczyńskie, proszą o sukienki i "niechłopackie" bluzki :) zwłaszcza Zosia, bo Zuzia to już wcześniej się żaliła, że zakładam jej chłopakowe spodnie :)
A najlepsze jest to, że jak dziewczyny ubierają się w sukienki to i Basia chce :) przybiega i żywo wyraża chęć włożenia sukienki :)





Dzidzia z Playmobil to ulubiona zabawka Basi :)
Miłość do zabawy figurkami zaszczepiły w niej siostry . Basia walczy o pozycję w ich zabawie, czasem walczy o swój kawałek podłogi czy domku tylko dla siebie, nie ma co, ma dziewczyna charakter :) i wie czego chce!


 Czytanki z ciocią Elą. Wszędzie dobrze, ale na kanapie najlepiej :D



sobota, lutego 06, 2016

Ch jak...

...choroba.
Pozostawię to bez komentarza
Za nami tłusty czwartek, delegacja Piotrka , dwa babskie dni tylko ja i moje dziewczyny, a teraz ten domowy szpital.
Szaro buro i ponuro. Siły i cierpliwość się kończą, po czym się ładują i znowu się kończą... i tak w kółko. Byle do wiosny







 Sobota. Po śniadaniu czas na zabawy papierowe. Wszystko poszło w ruch...farby, stemple , kredki...
Powstało kilka kartek walentynkowych <3 p="">





i mapa skarbów...ale jeszcze ich nie odkryłam ;) tzn odkryłam, ale nie te z tej mapy :)_
Pora wybrać się do sklepu po zapas chusteczek higienicznych i trochę przewietrzyć głowę .
Słońce gdzie jesteś!? Jakoś trzeba naładować te baterie... bo słodycze dziś wyjątkowo nie pomagają ;(