wtorek, maja 31, 2016

po weekendzie...

Za nami długi weekend. Cudowny długi weekend który zaczął się już w środę a skończył w niedzielę w nocy.
Trasa przez całą Polskę. Jazda z północy na południe. Z Gdańska do Zatora . 
Z jednym postojem i nieustannym pytaniem "Daleko jeszcze?! " :D 
Dotarliśmy! Radość przeogromna i niedowierzanie. 
Ostatni raz byliśmy tam 2 lata temu,  jeszcze z bąbelkiem Basią w brzuchu :) 

Zator mi się bardzo podoba, nie jestem do końca pewna, czy to przez ten spokój i piękno dookoła, czy może bogate wspomnienia z dzieciństwa, a może to o to... ale znowu wykiełkowała we mnie myśl, żeby tam zamieszkać ... :)







 To nasze pierwsze spotkanie w tym składzie.
Wiktoria ma rok, ale przez ilość włosów dogania dwuletnia Basię :)









 Jadną z głownych atrakcji była wizyta w Energyladnii , rodzinnym parku rozrywki (albo rozgrywki - jak to mawiały dziewczyny :D )
Byliśmy tam od ok 11 do 21.30 :) Tak...pochłonęło nas na cały dzień! No ale jak już wybulasz grubą kasę za bilet to warto skorzystać z tego co tam jest...a jest tego baaaardzo dużo, i nie wszystko zaliczyliśmy . Skupiliśmy się na strefie rodzinnej i dziecięcej, wszelkiego rodzaju autka, łódki, samoloty i karuzele... Zdjęć z samego parku mamy mało , bo schowaliśmy do depozytu telefony i aparat z racji korzystania z atrakcji wodnych , co by nam się nic nie zalało. 
Na samym początku mieliśmy chwilę zwątpienia... kolejki do poszczegolnych atrakcji były dość długie, do tego małe dzieci w ilości sztuk 3 ... no ...można to sobie wyobrazić. Dramatu nie było, ale zwątpienie tak... Z czasem kolejki malały, i udało nam się skorzystać z większości , z niektórych nawet kilka razy. Czy polecamy ?! TAK! zdecydowanie, ale najlepiej jest gdy na jedno dziecko przypada jeden dorosły :) 
Dzieci zachwycone! Przeżycie życia :D na pewno! Jak pytałam co im się najbardziej podobało, to mówiły , że WSZYSTKO :) 
Ja marzyłam żeby sie przejechać na takiej klasycznej karuzeli z konikami :) i stało się! 
Dodatkowo zaliczyłam też karuzelę linową, i miałam strach w oczach i motyle w brzuchu :D ale po 4 okrążeniach już było super :D 
Prawdopodobnie za rok zrobimy powtórkę :) 





(na tym ustrojstwie powyżej nas nie było:D od samego patrzenia bolał mnie brzuch :D ) 








Odwiedziliśmy też Dinozaury w Zatorze, ale nie wchodziliśmy do lasu z dinozaurami tylko bawiliśmy się na dziedzińcu przed parkiem, gdzie np. wykopaliśmy szkielet dimetrodona .














Odwiedziliśmy również moją matkę chrzestną w Jastrzębiu Zdrój oraz matke chrzestną Piotrka w Częstochowie :) Także wyjazd krótki ale na bogato :)








Wszędzie zostaliśmy ugoszczeni po królewsku, i za każda gościnę serdecznie dziękujemy :) 
BARDZO ! BARDZO ! BARDZO ! :**** 

Powrót do rzeczywistości po takim czasie bywa trudny, ja dopiero dziś wskoczyłam na domowe tory, ale myślami jeszcze wracam na południe.

Wczoraj mieliśmy też dzień matki w szkole u Zuzi . 
Wzruszyłam się . Duża już ta moja Zuzia , tama mała a taka duża :)







niedziela, maja 22, 2016

 Dawno mnie nie było , a nasze ostatnie dni były dość intensywne...
Dzień Matki u Zosi w przedszkolu, grill 1 , grill 2, goście, goście.
I jeszcze długi weekend za pasem! Oj się dzieje :)
nie ma co gadać - zdjęcia pokażę :)