niedziela, marca 26, 2017

Dawno nie zaglądałam - nie znaczy to, że nic się nie działo! Ho ho!
Wybuchła wiosna! To raz (choć na jednym ze zdjęć mam jeszcze padający , marcowy śnieg ***)
Mieliśmy gości ! To dwa ( mój Tato i Ciocia Henia  )
Pojechaliśmy nad morze! To trzy ( bo mimo iż mieszkamy w Gdańsku bywamy tam baaardzo rzadko - za rzadko! a teraz udało się dwa razy w jednym tygodniu :D  )
Piotrek biegał, biegał i jeszcze biegał! To cztery.
Zaliczyliśmy paskudną pętlę chorobową! To pięć . I na tym chciałabym zakończyć.

Długa nieobecność równa się spora dawka zdjęć ;) no to go!



























środa, marca 08, 2017

trala lala ...kobiecy dzień, a jakże!

Choć jeszcze nie ma południa mam iście kobiecy Dzień Kobiet!
Spędzam go godnie... po kobiecemu ;)... wieszam pranie, sprzątam dom, odkurzam, zbieram porozrzucane ciuchy, planuję menu na obiadową ucztę. Ha!
Miałam idealny był początek dnia - wyspałam się, rano dołączyły do mnie dziewczynki i zaległyśmy na kanapie .
Odwózka Zuzi do szkoły i wir prac domowych.
Jadę dalej z tematem.

Udanego dnia wszystkim Kobietom tym większym i mniejszym.
Zaserwujmy dziś sobie coś extra!
W końcu to nasze święto! (niech każdy dopasuje to EXTRA do swoich możliwości i potrzeb ;) - czekoladki, paczka czipsów, maseczka , domowe spa, kino , zakupy, jakiś przysmak ...)

P.s. salon ogarnięty, przemieszczam się do kuchni ;D

piątek, marca 03, 2017

"Ja nie kocham słońce"

Basia tymi słowami powitała dzisiejsze słońce za oknem . Mam nadzieję, że nie słyszało i jednak z nami zostanie. Bo ta szarzyzna za oknem i szarzyzna zdrowotna to trochę za dużo jak na raz...

Mój trzydniowy super-wirus okazał się trwać jednak tydzień !
Także wracam do życia. Basi zostały jeno smarki , Zuzia w miarę ok (lekki kaszel i lekkie smarki)
a Zosia została dziś w domu bo ją ucho boli :/
Piotrka coś brało ale chyba dał radę.
Bilans taki se... No ale większość sezonu zimowego się uchowaliśmy no to teraz nadrabiamy :(
Po domu przewija się fala zamarkanych chusteczek higienicznych, schodzą ich codzienne lawiny.
Tu ktoś kaszlnie, tu smarknie, tu zakrzyknie : "Mamooo, giiiileee!!!!" "Gdzie są chusteczkiiii" a tych ubywa z każdą sekundą, mimo pudełek rozstawionych w każdym kącie. Grrrr
Nawet kawa przestała mi smakować ! Mam nadzieję, że smak na kawuchę mi jednak wróci.

Anegdota z wczoraj :
Zosia mówi do Piotrka:
Zosia :" Tato, kup mi zeszyt na logopedię"
Piotrek : "Ale ty nie chodzisz na logopedię"
Zosia : " Lowel" (rower)
:D ;D :D :D